ArturS web site

Quechua Diosaz 10 raid

by ArturS on lut.23, 2010, under Garderoba

Quechua Diosaz 10 raid

Quechua Diosaz 10 raid

Leave a Comment : more...

Montrail Masochist

by ArturS on lut.19, 2010, under Garderoba

Montrail Masochist

Montrail Masochist

Po kilku miesiącach poszukiwania w zimowych wyprzedażach w końcu nabyłem upragnione obuwie trailowe. Po wielu przymiarkach dopiero Montrail Masochist dał odczuć stopie, że to jest właśnie „to”. Oczywiście nie małą rolę odegrała promocja cenowa w Sklepie Górala (275zł!), co na tle konkurencji dało do myślenia. Obuwie The North Face czy Salomona byłoby wydatkiem dużo większym. Przestraszyłem się również nieco opinii na temat salomonów co do ich wytrzymałości – poczekam aż będą miały mniej do dźwigania i wówczas pomyślę o ich testowaniu. Poniżej kilka zdjęć po zakupie

Montrail MasochistMontrail MasochistMontrail Masochist
Montrail MasochistMontrail MasochistMontrail Masochist

Na pierwszy bieg wybrałem pobliskie hałdy – do przebiegnięcia nie wiele, bo nie wiedziałem czego się spodziewać po nowych nierozbieganych butach, w dodatku po przełajach, których do tej pory nie wiele przebyłem. Po niespełna 9km mogłem stwierdzić, że to najwygodniejsze obuwie jakie miałem do tej pory. Mimo podeszczowej pory uślizgów nie zaliczyłem, trzymanie stopy w bucie również idealne, odcisków brak.

c.d.n.

1 Comment : more...

Asics GT-2140

by ArturS on gru.15, 2009, under Garderoba

asics gt-2140

Asics GT-2140 (28.11.2009)

Na forach internetowych aż trąbiło o przecenie w Intersport. Nie mogłem nie skorzystać! Reeboki miały dopiero 500km przebiegu, ale do wiosny zapewne przebiegną drugie tyle i mogą już się nie nadawać do debiutu w maratonie, poza tym specjaliści z Brooks’a stwierdzili, że jestem pronatorem, więc skorzystałem z okazji. Koszt: 219,99zł (2009-11-28) Zanim „nalatałem” w nich 50km dokonałem zakupu kolejnej pary – w wyprzedaży w Decathlonie kusiły ceną 149zł (2010-01-16)! Powędrowały więc na półkę w oczekiwaniu na swoją kolej.

Pierwszy bieg odbyłem w nich na krótkim, nieco ponad 12km odcinku asfaltowym. W porównaniu do reeboków od razu zauważalna była o wiele większa twardość podeszwy, przystosowana do mojej wagi. W połowie lutego, przy przebiegu nieco ponad 200km nie nosiły absolutnie żadnych śladów zużycia, gdyż większość dystansu przebyły po lodzie i śniegu. Po ok 300km zauważyłem jednak podobne przetarcie wyściółki pięty jak miało to miejsce w reebokach oraz wyraźnie coś się działo z materiałem pod siatką w przedniej części buta. W międzyczasie na forum bieganie.pl i biegajznami.pl równolegle ukazał się wątek opisujący podobne problemy u wielu użytkowników tego modelu asicsa. Po 500km przebiegu już z daleka było widoczne przetarcie materiału nad dużym palcem. Wprawdzie buty kwalifikowały się do reklamacji jednak 15km trening w drugiej parze asicsów skończył się dość bolesnymi odciskami (po kolejnych 20km już się ułożyły), więc nie nadawały się jeszcze do przebiegnięcia w nich maratonów, a co za tym idzie musiałem dalej męczyć uszkodzoną, ale wygodną pierwszą parę. Zresztą ta została zakupiona w Intersporcie, a z wypowiedzi na forum jednoznacznie wynika, że reklamacja takiego uszkodzenia w tym sklepie to droga przez mękę, która z reguły kończy się jakimś chałupniczym cerowaniem i klejeniem. Tuż przed dobiciem do 600km trafił się trening w podmokłym lesie na terenach pokopalninych i kilka razy nie udało się ominąć błotnych kałuż – buty zaliczyły porządne pranie, oczywiście ręcznie i bez proszku (stąd fotki po 600km bez sznurówek).  Dziura nad dużym palcem powiększyła się o kolejne kilka mm.
Fotki po kolejnych przebiegach: 350km, 410km, 500km, 600km

Asics GT-2140 (16.01.2010)

Asics GT-2140 (16.01.2010)

c.d.n.

Leave a Comment : more...

9 Bieg wokół Zalewu Rybnickiego

by ArturS on gru.14, 2009, under Imprezy biegowe

Tego biegu nie miałem zaplanowanego w kalendarzu, ponieważ nie widniał odpowiednio wcześnie na liście imprez portalu maratonypolskie.pl. Zapewne w ogóle bym się o nim nie dowiedział gdyby nie Rafał Linder, który zaskoczył mnie telefonem z zaproszeniem. Już na samym początku dała się odczuć zupełnie inna atmosfera niż na pozostałych biegach – potwierdziły się więc opinie z forum. Panowała iście swojska atmosfera.
Pogodę można uznać za udaną… jak na zimę. Trochę wiało, trzymał lekki mróz, więc nie było pluchy, której się wszyscy obawiali. Chwilami lekko prószył śnieg. Trasa początkowo prowadziła przez „zakazane” tereny Elektrociepłowni Rybnik, później ubitą drogą przez las i dalej już przy samym brzegu zalewu. Ostatnie kilometry prowadziły chodnikiem przy ulicy, po której przejechało może kilka samochodów. Na mecie czekała gorąca herbata, której nie zabrakło dla nikogo.
Za nietypowy można uznać moment losowania i rozdania nagród (oj było ich trochę!). Czułem się tam tak jakbym poszedł do znajomych na kawę i poczęstunek (pyszny bigos). Po tej imprezie biegi organizowane przez SBD Energetyk Rybnik na stałe zagoszczą w moim kalendarzu.

Nokia Sports Tracker

9 Bieg wokół Zalewu Rybnickiego - zapis GPS

Wyniki i odnośniki do galerii na stronie MaratonyPolskie.pl

Leave a Comment : more...

Reebok Premier Verona KFS – test

by ArturS on gru.07, 2009, under Garderoba

Reebok Premier Verona KFS

Reebok Premier Verona KFS

Przygoda z tymi butami zaczęła się dość niespodziewanie, a wybór był  przypadkowy i nieprzemyślany, a mianowicie znajomy jakimś cudem wyciągnął mnie na zawody biegowe w Blachowni (mój debiut), a ponieważ swoje poprzednie buty (również reeboki) załatwiłem na cacy biegając wzdłuż plaży nad morzem udałem się dzień przed zawodami do sklepu w poszukiwaniu przecenionego obuwia. Natrafiłem na dwie pary reeboków (inne mi się nie podobały), przy czym droższe o 20zł Premier Road dziwnie leżały mi na stopie, więc decyzja nie była trudna. Koszt: 239,50zł (2009-08-29)
Wg katalogu butów jesień/zima 2009/2010 zamieszczonego w portalu bieganie.pl verony są przeznaczone dla osób o wadze poniżej 85kg – faktycznie są bardzo miękkie, co docenią lżejsi. Ja o tym nie wiedziałem i musiały od początku znosić moje ok 100kg – z czasem waga spadła, ale nie do poziomu z tabeli. Przy przebiegu ok 550km zacząłem się martwić, że moja „szurająca” prawa pięta wyśle buty na półkę – prawa podeszwa szybko traciła grubość. Na szczęście przyszła zima i zmniejszone tarcie na śniegu pozwoliło im jeszcze trochę pociągnąć.

przetarcie

przetarcie

Po 600km, poza podeszwą wizualnie buty wyglądały nadal niemal jak nowe, ale już przy ok 650km pojawiły się przetarcia materiału wewnątrz jednego z butów, prawdopodobnie z powodu obciążeń jakie musiały znosić. Amortyzacja mimo wszystko trzymała się dzielnie.

Fotki po kolejnych przebiegach:

Leave a Comment : more...

5 Bieg Barbórkowy Rybnik 2009

by ArturS on gru.06, 2009, under Imprezy biegowe

Linia startu

Linia startu

Start i przygotowania
Rybnicki Bieg Barbórkowy został w naszym klubie ustalony jako ostatni wspólny występ w 2009 roku. Niestety na mecie pojawiło się tylko dwóch Arturów (w tym ja ;] ), z ambitnym planem życiówki na 10km, co też się udało. Nie wiadomo było do końca co nas tam czeka, bo wypowiedzi często wzajemnie się wykluczały.
W przeddzień biegu pogodynka zapowiadała, że spadnie z nieba to i owo – nie pomyliła się, bo nieźle popadało, ale na szczęście kilka godzin przed biegiem i po nim. Temperatura powietrza ok 3-4°C, a na nieosłoniętych odcinkach całkiem zdrowo wiało, przez co trudno było się zdecydować co do garderoby. Jednak widok kilku „wymiataczy” ubranych w krótkie spodenki i koszulkę bez rękawów rozgrzało atmosferę – samemu w końcu biegłem w bluzie, bez wiatrówki, przez co później zostałem niezauważony przez własnych kibiców :-/ Moment startu był, jakby to powiedzieć, dość szeroki, gdyż dmuchaniec sięgał jedynie trochę do połowy szerokości jezdni, a ponad 400 zawodników stojąc gęsiego rozciągało się na dobre kilkanaście (więcej?) metrów. W momencie gdy ktoś postanowił ustawić się na linii, ale poza bramą (w końcu nie było chipów, więc w niczym to nie przeszkadzało) pociągnął za sobą ze 150 kolejnych, w tym mnie i Artura, z którym biegłem.

Nawrót w stronę rynku

Nawrót w stronę rynku

Bieg
Po  wystartowaniu już po kilkuset metrach utworzył się już zgrabny sznurek biegaczy, który jeszcze został zaskoczony nagłym zwrotem na środku jezdni wokół małej metalowej bramki – w tym miejscu ogon peletonu miał ogromne możliwości skrócenia sobie dystansu, ale na szczęście wszyscy zachowali się sportowo i biegli jak należy. Tuż po przebyciu ok 2,5km ukazało się z pozoru niewielkie wzniesienie, o którym wspomniano kilka razy na forach. Pozory jednak myliły, bo ciągnęło się to przez kolejne 2km i chcąc utrzymać tempo na wierzchołku ledwo łapałem oddech, więc dla chętnych to taka przestroga na przyszłość aby brać to pod uwagę, bo może się skończyć kolką. Później już było miło, czasami z górki, czasami pod górkę. No prawie miło – od ok 7-8km można było się poczuć opuszczonym przez organizatora, bo nagle na jezdni pojawiały się samochody i motocykle – jeden z niecierpliwych kierowców tak jechał za mną tak blisko, że tylko czekałem aż zaczepię o niego piętami (oj, działoby się wtedy!). Przed metą czekał ostatni podbieg, gdzie z zaoszczędzonych sił można przegonić jeszcze kilku chętnych (lub dać się przegonić).

Podsumowanie
Z mojego punktu widzenia przez lekkie różnice wysokości trasa była ciekawa. Dystans był dość dokładnie zmierzony, bo Garminy wskazywały ok 10,02km – moja szalona Nokia podała o 200m więcej, co skorygowałem ręcznie. Plusem był również wysoki poziom sportowy. Z minusów organizacyjnych należy podać:

  • pojawiające się na trasie pojazdy – mieszkańcy chyba nie mieli pojęcia o rozgrywanych zawodach
  • bardzo długie oczekiwanie na ceremonię wręczenia nagród,
  • brak pakietu startowego mimo 15-20zł wpisowego  – nawet numery startowe zabierano tym, którzy chcieli skorzystać z posiłku i herbaty
  • zbyt mała ilość medali pamiątkowych, które w dodatku były rozdawana w niepojęty sposób
  • kiepski pomiar czasu – zawodnicy razem przebiegający metę w wynikach mieli różnicę nawet o 5s

Z wypowiedzi na forach można odnieść wrażenie, że co roku poziom organizacji spada mimo rosnącej frekwencji. Jeśli komuś zależy na pamiątkowym medalu, a nie biega 10km poniżej 48 minut to nie ma co na niego liczyć – wraz z rosnącą liczbą zawodników za rok może to być 45min albo mniej. W regulaminie organizator podaje, że impreza służy popularyzacji biegów jako najprostszej formy aktywności fizycznej, w związku z tym medali powinno być za dużo a nie za mało, ewentualnie jak to się dzieje w wielu innych przypadkach, powinny być dosyłane pocztą. Wielu biegaczom, szczególnie tym meldujących się na mecie w pierwszej połowie,  na nim nie zależy, bo po latach startów mają ich dziesiątki. Jednak w biegu startują osoby, które dopiero zaczynają swoją biegową przygodę, a dla nich ten medal jest cholernie ważny. Nie tak dawno, bo w sierpniu sam debiutowałem w Blachowni i nie tylko wspaniała atmosfera, ale też te drobne upominki w postaci medalu, dyplomu i koszulki zachęciły mnie do dalszych startów. Pozostaje mieć nadzieję, że organizatorzy wezmą do siebie uwagi biegaczy i w przyszłym roku nie będzie tylu rozgoryczonych osób, bo w końcu sam bieg jest godny polecenia.

Nokia Sports Tracker

5 Bieg Barbórkowy Rybnik 2009 - zapis GPS

Wyniki i odnośniki do galerii na stronie MaratonyPolskie.pl

Leave a Comment : more...

Looking for something?

Use the form below to search the site:

Still not finding what you're looking for? Drop a comment on a post or contact us so we can take care of it!

Blogroll

A few highly recommended websites...

Archives

All entries, chronologically...